Ankara i Mustafa Kemal Paşa Atatürk

Ataturk przeniósł stolicę do Ankary w 1920 roku. Z 35-tysięcznego wtedy miasteczka rozrastała się w szybkim tempie i dzisiaj zamieszkują ją przeszło 4 miliony ludzi. Nie ma tu zbyt wielu zabytków, a w porównaniu do Istambułu wypada blado. Nie czuć tu tureckiego klimatu, za to jest metro i można spokojnie napić się piwa w barze. Nie wiem co myśleć o tym miejscu. Gdyby nie mauzoleum Ataturka to nie warto by było się tu zatrzymać.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tego dnia wyruszyliśmy z Konyi. Nie zaskoczyło nas, że już po pięciu minutach zatrzymało się obok wypasione BMW X5. Kierowca i pasażer, obaj w garniturach i jak się okazało prawnicy, zaprosili nas do środka oznajmiając, że zawiozą nas do Ankary. Jeden z nich mówił po angielsku i kiedy się żegnaliśmy wziął mnie na bok i zapytał czy nie potrzeba nam pieniędzy i czy mamy co jeść:P Miły człowiek. Mocno zgłodniałem. Agnieszka (moja towarzyszka podróży) nie czuła się najlepiej, skarżyła się na ból brzucha. Ja nie mogłem się powstrzymać i na jednym z deptaków wszamałem pyszny wielgachny lahmacun, obowiązkowo popijając ayran’em.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Chwilę potem spotykamy się z naszym przyjacielem z Wrocławia Maćkiem, który przebywa w Ankarze w ramach programu EVS i też jest zapalonym podróżnikiem. Wraz z jego znajomymi Niemką i Węgierką idziemy na duże piwo. W Ankarze ciężko poznać, że jest się w Turcji, ulice są wąskie budynki wysokie, więc nie widać minaretów. Jest tu trochę ciasno, nie ma przestrzeni, a budynki wyglądają jak z lat 70-tych. Na każdej głównej ulicy bary z alkoholem otwarte prawie całą dobę mimo Ramazanu. Ludzie ubrani jak w europie, multinarodowe towarzystwo.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Halis, Turek którego poznałem we Wrocławiu załatwił nam nocleg w mieszkaniu AIESEC. Jest koleś z Egiptu, Poo z Chin, dwoje Polaków, Rosjanka i Viktor z Francji. Zapoznajemy się, mały smalltalk, szybki prysznic i ruszam na miasto spotkać się z Maćkiem. Agnieszka wciąż czuje się nienajlepiej i postanawia zostać w łóżku. Po udanej biesiadzie wracam ostatnim metrem o północy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

***

Rano Agnieszka czuje się fatalnie. Zemdlała w łazience, ma zawroty głowy, bóle brzucha i gorączkę. Ledwo żyje i jęczy z bólu. Dzwonie do Halisa, który jest aktualnie poza Ankarą i proszę o pomoc. Poradził mi zadzwonić do taksówkę bo szpital jest blisko i wyjdzie taniej, przysłał adres. Szybki rejs taksówką, znajdujemy angielsko mówiącego lekarza. Robią wstępne badanie. Czekamy. Po 30-tu minutach Agnieszka mówi żebym tu nie czekał bez sensu tylko poszedł pozwiedzać. Tak też zrobiłem, obiecując że zrobię fotki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Razem z Viktorem wybieramy się na wzgórze zamkowe. Tutaj w wąskich uliczkach pośród rozpadających się chałupek można poczuć się jak w małej wiosce. Rozpościera się stąd rewelacyjny widok, w końcu przestrzeń. Wokół setki niewielkich domów, wszystkie co do jednego pokryte pomarańczową dachówką, wyglądają jak małe grzybki obrastające wzgórze zamkowe. Gdzie nie spojrzeć po horyzont ciągną się dachy wdrapując się na pobliskie wzgórza. Na upartego można by się doszukać granic starej Ankary sprzed czasu kiedy stała się stolicą. Przecież w latach 20-tych mieszkało tu zaledwie 35 tysięcy mieszkańców, a dzisiaj ponad 4 miliony. Z góry widać też olbrzymi park i monumentalny nacjonalistyczny monument, mauzoleum Ataturka. Postanawiamy się tam wybrać.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wracając przechodzimy przez zielony park po środku którego z rozległej sadzawki tryska wysoka na kilkanaście metrów fontanna. Cały obszar wygląda na zbudowany bardzo niedawno.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Każdy kto był kiedykolwiek w Turcji, na wyjeździe innym niż allinclusive leżenie przy basenie, wie jakiego fioła mają Turkowie na punkcie Ataturka. To taki turecki Piłsudski tylko razy 100. Nie ma miasta, w którym nie znajdziesz pomnika Ataturka lub ulicy Ataturka. Jego imieniem jest również nazwane lotnisko w Istambule. I nic dziwnego bo to człowiek, który zreformował kraj i ogłosił kraj republiką. Stolicą ustanowił Ankarę i między innymi zmienił alfabet arabski na grecki, oraz zniósł obowiązek zasłaniania twarzy przez kobiety.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mustafa Kemal Ataturk doczekał się również mauzoleum jakich w europie nie spotkamy. Znajduje się ono w rozległym zadrzewionym parku otoczonym niskim kamiennym murem. Na jego teren można się dostać tylko jedną bramą której strzegą wartownicy, wykrywacz metalu i kamery. Do głównego obiektu prowadzi prawie 300-stu metrowa szeroka promenada ze szpalerem drzew i kamiennych lwów. Wchodzimy na wielki marmurowy plac otoczony kolumnadą i po lewej stronie ukazuje nam się monumentalny gmach mauzoleum.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W budynkach okalających plac znajduje się muzeum poświęcone wiadomo komu. W jednej z sal wyświetlany jest film po angielsku o wspaniałości Mustafy Kemal’a. Film w stylu nazistowskiej propagandy, ale ogląda się z podziwem. W pozostałych pomieszczeniach znajdziemy 3 samochody wodza marki Lincoln, motorówkę i mnóstwo zdjęć, obrazów oraz pamiątek po mężu stanu. Jest też sala upamiętniająca bitwę z 1921 roku, kiedy to armia turecka odparła agresję Greków. W końcu docieramy do samego mauzoleum, co prawda nie znam się na architekturze, ale monumentalne budynki rządowe trzeciej Rzeszy. Wysokie, bogato zdobione wnętrze, a w jego głębi spory marmurowy sarkofag.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nie powiem, robi to wrażenie. Niestety nasze nogi nie był, aż tak zachwycone bo trzeba się tu nieźle nachodzić. Oglądamy jeszcze zmianę warty i kierujemy w stronę wyjścia. Właśnie sobie uświadomiłem, że wejście tutaj jest za darmo.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

***

W tym czasie Agnieszka wróciła taksówką do mieszkania. Stwierdzono u niej poważne zatrucie, dostała kroplówkę i receptę na leki. Niestety musiała zapłacić za badania, ale najważniejsze że poczuła się lepiej. Wtedy nie było to zabawne, ale dzisiaj widzę pewną ironię. Agnieszka zawsze starała się wybierać jedzenie, które jej nie zaszkodzi, nie jadła kebabów na ulicy, raczej owoce. Ja za to żarłem co się da i gdzie się da i nic mi nie zaszkodziło.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

***

Pod wieczór jadę jeszcze raz spotkać się z Maćkiem w tej samej spelunce co wcześniej. Po kilku piwkach wracam ostatnim metrem o północy.

***

Następnego dnia Aga czuła się już lepiej i stwierdziła, że jest w stanie jechać dalej na stopa. Była dzielna. Poszliśmy do kafejki internetowej zlokalizować na mapie dobrego spota na łapanie. Początkowo chcieliśmy dojechać do zoo, ale nie szło więc cofnęliśmy się do centrum i tam pytaliśmy o autobus do drogi wyjazdowej na obwodnicę. Trzydzieści minut później jesteśmy w drodze do Istambułu.

Data wizyty 2009r.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s