Şanlıurfa, święte miasto

Przedrostek Şanlı w wolnym tłumaczeniu oznacza „pełna chwały” i został nadany miastu w 1984 roku na pamiątkę waleczności i dzielności mieszkańców podczas wielkiej wojny niepodległościowej lat 20-tych. Jednak Urfa znana jest przede wszystkim z kompleksu świątynnego, w którym znajduje się miejsce narodzin Abrahama i staw ze świętymi rybami. W mieście, do czasów podboju przez Bizancjum, przechowywano legendarny Mandylion. Ormianie zaś uważają, że stąd wywodzi się ich alfabet.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na skrzyżowaniu wysiadamy z ciężarówki, która przywiozła nas z Antep. Niestety to jakieś zadupie i czekał nas długi marsz z plecakami w nieznośnym upale.  Znajdujemy pierwszy lepszy hotel, po wspólnym stwierdzeniu, że potrzebujemy Klimy. Pan na recepcji rozbawił mnie kwotą 90TL za pokój i po chwili targowania zeszliśmy do pięciu dych. Ciasny pokoik, ale czysty, są ręczniki i śniadanie w cenie. Zdecydowaliśmy się na taką rozrzutność ponieważ ostatnie trzy dni spędziliśmy za darmo u znajomych w Antep.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W Urfie pierwszy raz poczułem się obserwowany. Wszyscy się na nas gapili jakbyśmy byli kosmitami, albo zwierzętami w zoo. Teraz zrozumiałem dyskomfort, o którym mówiła mi wcześniej Agnieszka. Zdarzało się, że kiedy Aga zadawała jakiemuś facetowi pytanie to on kierował odpowiedź do mnie. Szczytem, choć mi wydało się to zabawne, była sytuacja kiedy Aga zapłaciła w sklepie za zakupy a ja dostałem resztę. Mieszkańcy tego miasta są mocno konserwatywni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Byłem w stanie zrozumieć dlaczego gapią się na Agę, w końcu blondynka z Europy w letniej sukience, ale dlaczego gapią się na mnie. Wtedy mnie olśniło. Pomijając fakt, że byliśmy jedynymi obcokrajowcami na zatłoczonej ulicy, którą szliśmy, to ja byłem jedynym facetem noszącym krótkie spodenki. Nieznośny upał, ponad 30 stopni, a oni wszyscy w długich spodniach, albo jeansach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Męczy mnie już trochę nachalność Turków. Każdy woła do nas „hello”, niby nie ma w tym nic złego, ale sto osiemdziesiąta dziewiąta osoba zadająca te same pytania… czasem można wyjść z nerw:P. Inna sprawa, że tutaj dystans fizyczny jest znacznie skrócony. Jak do ciebie mówią to przysuwają się bardzo blisko, zaczynasz czuć dyskomfort i niepewność. Albo łażą za tobą i nie chcą się odczepić.

***

Z naszego hotelu droga do parku z rybami wiodła wzdłuż zatłoczonego bazaru i co krok naganiacze próbowali nas namówić na obiad. My jednak mieliśmy ochotę na coś lekkiego, czego oni nie mogli zrozumieć i proponowali najdroższe potrawy jakie mieli.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przekroczyliśmy ogrodzenie parku i jakbyśmy weszli do innego świata. Zielone rozległe trawniki, mostki, rzeczki, rabatki, kwitnące kwiatki i inne ciekawe krzaki. Wszystko podlewane automatycznymi zraszaczami. Są ławeczki i spora herbaciarnia przy stawie po którym można pływać łódką wiosłową. Spaceruje tu sporo ludzi i panuje spokojna atmosfera relaksu.

Kierujemy się do groty, w której podobno narodził się Abraham, tak ten sam którego Bóg wystawił na próbę wiary i kazał mu zabić swego syna Izaaka. Koran uznaje proroków chrześcijańskich, uznaje też Jezusa, ale jako człowieka w stu procentach. To miejsce otaczane jest wielką czcią przez różne religie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Do groty prowadzą dwa wejścia, osobne dla kobiet i osobne dla mężczyzn. Wchodzę przez niewielkie drzwiczki wyglądające jak okno w białej ramie PCV, dalej wąskim korytarzykiem i już jestem w małym pomieszczeniu z oknem. Trochę to słabe łączyć okno PCV z litą skałą, ale przez szybę zobaczyć można ową grotę. Bardzo mała, właściwie wnęka.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ze ściany wystaje kran na fotokomórkę, z którego ludzie nabierają wody i odmawiają krótką modlitwę. Hmm… może gdybym był wierzący to zrobiłoby to na mnie spore wrażenie, jednak ja widziałem tylko fuszerkę ekipy remontowej. Tak czy inaczej miejsce warte uwagi bo tysiące lat temu rodziła się tu historia dzisiejszego świata.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po drugiej stronie parku znajduje się świątynia i zabudowania stawu, a właściwie basenu, w którym pływają i mieszkają święte ryby. Cały kompleks z żółto-piaskowego kamienia, oświetlony promieniami zachodzącego słońca prezentuje się okazale. Wzdłuż długiego brzegu, wysokiego może na metr, stoją ludzie i rzucają rybom, zakupioną wcześniej w pobliskim sklepiku, kukurydzę lub robaki. Ciekawe jak dugo, żyją te karpie bo są ich tam setki. Woda cała się od nich rusza, jeden na drugim walczą o pokarm, a momentami wyglądają jak jedna szara masa. W sumie to nie jestem pewny czy to karpie, a dlaczego są święte to już doczytajcie sami:P

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na koniec dnia wspinamy się jeszcze na wzgórze zamkowe, do którego prowadzi zadbana ścieżka z punktami widokowymi. Bardzo miły widok, ale musimy się zbierać bo już się ściemnia. Jak tylko muezin wyśpiewa ostatnie słowa ulice stają się na prawie godzinę puste, a domostwa i restauracje wypełniają się po brzegi. No tak przecież to Ramazan. Widząc na ulicy świecące ozdoby z okazji świąt, przez chwilę czuję się jak w Boże Narodzenie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 ***

Do jadalni jedziemy windą na piąte piętro. Rozciąga się stąd widok na prawie całe miasto, zabudowania wspinają się na pobliskie wzgórza. Korzystając z hotelowego śniadania postanawiamy się dobrze najeść na zapas. Tradycyjnie, biały słony ser, oliwki, warzywa i ciastko z herbatką na deser.

Dziś wyruszamy do Mardin.

Data wizyty 2009r.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s