Săpânța, niebiesko i sielsko

Właściwie nigdy wcześniej nie słyszałem o tym miejscu. Sapanie, to jedyne z czym skojarzyła mi się nazwa miejscowości Sapanta. Dopiero planując objazdową wyprawę po Rumuni, której głównym celem była droga Transfogarska, natknąłem się w Internecie na to niezwykłe miejsce. Jak się niebawem okazało nie tylko Sapanta, ale cały region Maramureş to kraina niemal z bajki. O regionie jednak opowiem następnym razem.

 OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Owa mała miejscowość, właściwie wioska, o którą się rozchodzi jest jednym z najczęściej odwiedzanych przez turystów miejsc w Rumuni. Powodem jej popularności jest cmentarz… nie to nie pomyłka. Cmentarz nie byle jaki i mocno w swojej formie niekonwencjonalny. Ale co może być ciekawego w jakiejś niewielkiej wioskowej nekropolii.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ano, jest to jedyny w swoim rodzaju i unikatowy w skali europejskiej „wesoły cmentarz”. Oryginalna nazwa to „Cimitirul Vesel”, ale mi osobiście najbardziej podoba się angielskie tłumaczenie czyli „Merry Cementery”. Isn’t it funny:P

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Parkujemy Trampki zaraz przy płocie cmentarza. Doskwiera nam upał, a pod motocyklową kurtką ciało w sekundę po zatrzymaniu pokrywa się potem. Z przyjemnością zdejmujemy przepocone kaski i rozprostowujemy nogi, bo za nami już ładnych parędziesiąt kilometrów. Basia wypala relaksacyjnego papieroska i zaczynamy spacerek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przed głównym wejściem, zarówno na straganikach jak i w okolicznych małych domkach przy ulicy kupić można pamiątki. Są to głownie ludowe wyroby robione ręcznie, jakieś haftowane obrusiki, proste zabawki jaki i miniaturki nagrobków i inne bibeloty związane z cmentarzem i jego twórcą.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Już przez główną bramę widać charakterystyczne niebieskie nagrobki. Ku naszemu zaskoczeniu wejście na cmentarz okazało się być płatne. Po chwili zastanowienia doszliśmy jednak do wniosku, że to słuszna praktyka bo pieniądze pozwalają utrzymać to miejsce w przyzwoitym stanie, przynajmniej mamy taką nadzieję.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na pierwszy rzut oka wszystkie nagrobki mają ten sam kształt. Każdy z nich wyrzeźbiony jest z grubej, na około 12 cm, dębowej deski. Na górze mały spadzisty daszek, a pod nim krzyż bogato malowany kolorowym ludowym motywem kwiatowym. Pojawia się również para gołębic i liczne rozety.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Poniżej znajduje się płaskorzeźba przedstawiająca kim zmarły był za życia lub w przypadku osób zmarłych w tragicznych okolicznościach, scena z wypadku. Obrazków jest bardzo wiele, ale niektóre się powtarzają.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ostatnia część nagrobka przeznaczona jest na tekst o zmarłym. Niestety wszystkie epitafia napisane są po rumuńsku ale w przewodniku, który można kupić przy wejściu wyczytałem, że teksty są dość zabawne. Opisują w kilku zdaniach i w prostych często rymowanych słowach. Nie są to jakieś patetyczne religijne gadki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Niestety w Internecie nie ma zbyt wielu tłumaczeń epitafiów i teraz żałuję, że nie kupiłem sobie, w sklepie z pamiątkami, książeczki dla angielskich turystów.

Wszystko zaczęło się w połowie lat trzydziestych, kiedy to artysta Stan loan Patraş rzeźbiarz, malarz i poeta, wykonał pierwsze niekonwencjonalne satyryczne epitafium.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Swoją pracę kontynuował, aż do śmierci w 1977 roku. Na szczęście zdążył wykształcić ucznia i od tamtego czasu po dziś dzień nagrobki wykonuje pan Dumitru Pop Tincu, który zamieszkał w domu swego mistrza.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W domu znajduje się obecnie izba pamięci i o ile się nie mylę warsztat, ten sam w którym powstawały i powstają nadal niebieskie nagrobki. Niestety my tam nie dotarliśmy, ale podobno warto.

Znalazłem informację, że obecnie na cmentarzu znajduje się około 800 nagrobków, ale szczerze mówiąc nie jestem przekonany do tej liczby. Chodząc pomiędzy nimi wydawało mi się, że jest ich mniej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Cmentarz jest miejscem tak unikatowym, że w 1999 roku został wpisany na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO.

Powiem szczerze, że inspiruje mnie postać pana Patraş’a. Zwyczajny, prosty rolnik i rzeźbiarz z jakiejś zapadłej dziury w Rumunii potrafił stworzyć coś tak niesamowitego i oryginalnego, że teraz cały świat przyjeżdża to oglądać. Jak niewiele trzeba by wpisać się w karty historii. Liczy się pomysł i pasja, no i może trochę talentu:P

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po obejrzeniu cmentarza skierowaliśmy się do pobliskiego drewnianego kościoła oddalonego o zaledwie kilometr od granicy z Ukrainą.  Architektura typowa dla rejonu Maramureş, mały podmurowany kościółek ze spadzistym dachem i strzelistą wieżą. Jej wysokość w zależności od źródła to 75-78 metrów. Podobno jest to najwyższy drewniany budynek w Europie. Już słyszę dumnych ze swojej radiostacji Gliwiczan krzyczących BZDURA! KŁAMSTWO!:)

(Wróć do początku wyprawy “W trzy gleby do Hunedoary“)

Data wizyty: lipiec 2012

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s