O matko Kanion Matka

Kanion Matka to, obok Ohrid’u, najbardziej urzekające miejsce w całej Macedonii. Był dla mnie nie lada zaskoczeniem. Jest jak oaza spokoju, zaledwie 17km od miejskiego wysuszonego i kamienistego klimatu Skopje.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Można tam dojechać taksówką, miejskim autobusem ze stacji głównej lub po prostu na stopa. Polecam podróż autobusem ze względu na to że bilet kosztuje mniej niż 3 złote, a alternatywą jest 10 Eur za taksówkę i na pewno będą chcieli was okantować. Nam taksówkarz powiedział, że autobusy do kanionu nie jeżdżą. Tak dotrzecie do miejscowości Saraj, a dalej najlepiej na stopa. Po drodze napotkać można np. albańskie wesele.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kiedy już dojedziemy do parkingu, gdzie rozpoczyna się szlak w głąb kanionu, czeka nas nie lada zaskoczenie. Ze względu, że jest to dość popularne miejsce, pierwsza część drogi wygląda jak trasa nad Morskie Oko. Idziemy w tłumie ludzi poruszających się w japonkach lub na szpilkach (sic!). Staramy się jednak nie zwracać na to uwagi i skupić na dość ciekawym górskim torze kajakowym.

3

Tutaj nurt rzeki jest jeszcze wartki, ale zaledwie 500m dalej wszystko się zmienia. Swoistą bramą do kanionu i strażniczką zaginionego świata endemicznej natury jest wielka zapora z elektrownią wodną. To dzięki niej po drugiej stronie utworzone zostało jezioro Matka, które lazurem wody wypełnia całą dolinę i tworzy niepowtarzalny mikroklimat. Widoki na całej długości kanionu są tak fantastyczne, że wręcz niemożliwe do opisania – trzeba to zobaczyć na własne oczy!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Znajdują się tu dwie przepaście oraz dziesięć jaskiń, przy czym największa z nich ma ponad 170 metrów długości. Zobaczymy tam typowe formacje ze stalaktytami i stalagmitami na czele. Strome skaliste zbocza o wszelkich odcieniach szarości tworzą, wraz z soczystą zielenią drzew i błękitem wody, iście bajkowy krajobraz.

5

Kanion jest też domem dla niezliczonej ilości gatunków flory i fauny, a jedna piąta z nich to okazy występujące jedynie na tym obszarze.

Dodatkową atrakcją są XIV-wieczne klasztory i cerkwie usytuowane u podnóży monumentalnych gór nad samym brzegiem jeziora. Najbardziej znanym jest Klasztor Św. Andrzeja, a raczej cerkiew na planie krzyża, która po nim pozostała. Mimo, że jest niewielkich rozmiarów, warto zajrzeć do środka ze względu na świetnie zachowane oryginalne malowidła ścienne.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Obok znajduje się restauracja z tarasem zawieszonym nad wodą. Większość turystów kończy swój spacer w tym miejscu, ale dla mnie to co warte uwagi dopiero tu się zaczyna. Dalej prowadzi, wykuta w skalnej ścianie, ścieżka o szerokości może ok. 60 cm, która w żaden sposób nie jest zabezpieczona. Można poczuć dreszczyk emocji gdy stąpasz na krawędzi kilkudziesięciometrowej przepaści.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mieliśmy pecha, bo zaraz po dotarciu do restauracji zaczęła się ulewa i trwała przez następne trzy godziny. Popołudnie spędziliśmy grając w karty przy piwku. Nie chcieliśmy ryzykować chodzenie po mokrych skałach i poprosiliśmy o możliwość rozbicia namiotu tuż powyżej restauracji. Właściciel się zgodził.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dowiedzieliśmy się również, że na noc wejście do kanionu jest zamykane, także znaleźliśmy się w ekskluzywnym gronie tych którzy mają okazję spędzić noc w tym niesamowitym miejscu.  Wstaliśmy skoro świt. Uwielbiam moment kiedy przecieram rano oczy i powoli dociera do mnie gdzie tak naprawdę jestem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Słońce jeszcze nie zdążyło wedrzeć się w dolinę, ale widać było że zapowiada się piękna pogoda. O tej porze na szlaku nie było nikogo poza nami. Mgła majaczyła nad taflą jeziora, kompletna cisza, czysta natura i gdzie okiem sięgnąć żadnych oznak cywilizacji. Ciepłe promienie słońca powoli złociły skalne ściany, a my z zapartym tchem chłonęliśmy atmosferę niczym nie zmąconego poranka.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po półtoragodzinnym marszu postanowiliśmy zawrócić. Naprawdę gorąco polecam odwiedzenie tego miejsca. Odnajdziecie tam spokój i zobaczycie zupełnie inny obraz Macedonii kojarzącej się raczej z górskimi pustkowiami i pożółkłą od słońca trawą.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

12

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Data wizyty: lipiec 2008r.

Dalsza część podróży we wpisie “Ochryda, “Bułgaria lat 80-tych“”

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s